Pomogła: 52 razy Dołączyła: 16 Lip 2006 Posty: 4327 Skąd: z Marsa
Wysłany: 2009-06-08, 09:17
Jeny , nie powinnas tak bardzo porównywać swojego stanu i ilości stopni temperatury z innymi osobami. Gosieńka miała operację serca, Ty płuc. Faktycznie po każdym zabiegu ma się większą lub mniejszą gorączkę, jednakże zawsze świadczy o stanie zapalnym w organiźmie i wymaga konsultacji lekarskiej. Zażywasz antybiotyki - zatem powinno byc wkrótce ok. Gdyby jednak temperatura długo się utrzymywała lub zwiększała , powinnaś ponownie odwiedzić lekarza. Pozdrawiam i życzę szybciutkiego wyzdrowienia.
_________________ ......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Powyżej 38 stopni to już gorączka,a nie stan podgorączkowy...i jak się długo ytrzymuje to jest to jakiś stan zapalny i nie daj się zbyć lekarzowi,że to normalne i nic Ci nie jest...
_________________ „Znam takie Kocham Cię, które sprawia że istnieję”
Powyżej 38 stopni to już gorączka,a nie stan podgorączkowy...i jak się długo ytrzymuje to jest to jakiś stan zapalny i nie daj się zbyć lekarzowi,że to normalne i nic Ci nie jest...
Idę we środę na zdjęcie szwów, więc może znów każę zrobić sobie fotkę. Rano po nocy mam 37,3-37,8 potem o 8 h paracetamol i antybotyk i ketonal i funkcjonuje przez cały dzień (w dzień łykam 1 paracetamol) a wieczorem mam 38,5 i znów ketonal, antybiotyk i paracetamol i rano znów 37,3-37,8. i własnie zaczął się mój drugi tydzień.
[ Dodano: 2009-06-08, 14:10 ]
gabriela napisał/a:
Gdyby jednak temperatura długo się utrzymywała lub zwiększała , powinnaś ponownie odwiedzić lekarza. Pozdrawiam i życzę szybciutkiego wyzdrowienia.
Dziękuję, we środe idę na zdjęcie szwów wiec jeszcze złapię mojego lekarza który mnie operował i przedstawię mu sytuację.Dziękuję bardzo za radę. Bardzo bardzo :)
Czy duszność wydechowa może być spowodowana szewską kl. piersiowa? Dziś tak powiedział mi mój pulmonolog... nie potrafi mi pomóc i wysłał mnie do MSWiA Głuchołazy na rehabilitację... Nie wiem na ile był pewny tej diagnozy :( Duszności występują już po 100m a spirometria wyszła tragicznie 30% powierzchni życiowej płuc. Dostałem wprawdzie leki wziewne ale to tylko żeby mi się luźniej oddychało, wiadomo - leczenie objawowe, ale to do niczego nie prowadzi. Tak więc moje zapytanie, czy w Głuchołazach, szpitalu wojskowym, zajmą się mną porządnie? Tzn. może bardziej konkretnie napisze, po prostu zastanawiam się nad jakąś prywatną kliniką... Zresztą, napiszcie cokolwiek...
_________________ Zyskasz więcej przyjaciół w ciągu dwóch miesięcy, jeśli okażesz zainteresowanie innym, niż w ciągu dwóch lat, pragnąc skłonić ludzi do zainteresowania się tobą.
~ Dale Carnegie
wow dawno nie zagladalem :) odma nie wraca, klocie czasami jest poza tym ok. i zastanawiam sie czy moglbym oddodac kilka skokow spadochronowych po odmie :D
mam pytanie , ja jestem w pełni zdrowy
ale moja koleżanka (16 lat ) ma problemy z płucami
jedno jej kiedyś pękło i wsadzono jej ponoc jakąs rurkę między żebra i ,,wypompowali,, je
nie może teraz latac samolotami ani nic takiego bo ma dalej bardzo słabe to płuco....
ale dzis się dowiedziałem że jest w szpitalu , że pękło jej drugie :(
bardzo się o nią martwię i chce się czegoś o tym dowiedziec
Witajcie,
Mam 20 lat i własnie wróciłam ze szpitala, gdzie trafiłam z samoistną odmą lewego płuca. Jako Marfan prowadzę bardzo spokojny tryb życia, nie palę, nie piję, nie było żadnego wysiłku ma który mogłam zrzucić winę, praktycznie całą zimę spędzam w domu. Jednak pewnego wieczoru w grudniu poczułam silny ból w klatce piersiowej, uczucie strasznego ciężaru na klatce, który zwiększał się gdy kładłam się na plecach plus kaszel i duszności. Kilka godzin później zabrało mnie z domu pogotowie, bo łudziłam się, że to wyjątkowo silny kłucie serca, który po prostu minie...
Po rendgenie klatki okazało się, że mam poważnie opadnięte płuco, które rozmiarem przypomina pięść ręki. Na oddziale trafiłam na blok, gdzie podłączono mi dren i przez kilka następnych dni leżałam z tym 'bulgotającym baniakiem'. Wyjęcie drenu przez moment bolało, wszystko zależy właściwie od lekarza. Po kolejnym zdjęciu okazało się, że moje płuco w pełni się nie rozkurczyło i zostałam na kolejne 2 dni. I znów trzecie zdjęcie, gdzie płuco w dalszym ciągu się nie rozprężyło, ale zdaniem lekarza z dnia na dzień było już lepiej, więc wypisano mnie do domu. Na operację się jednak nie kwalifikowałam.
Aktualnie czuję ból pod piersią, staram się spać na stronie odmy, nie mam przepisanych żadnych leków, ćwiczenia mam na razie sobie darować żeby nie męczyć tego płuca, za kilkanaście dni zdjęcie szwu.
Czytam Wasze komentarze i boję się, że kiedyś spotka mnie to w życiu kolejny raz, czego jak przeczytałam nie mogę po prostu wykluczyć. Ból po kilku dniach od zdjęcia drenu był straszny i zdarzało mi się mieć niespodziewane ataki płaczu od tej męczarni. Nigdy nie miałam problemów z układem oddechowym, nie licząc zapalenia oskrzeli w zeszłym roku stąd moje zdziwienie, gdy znalazłam się w szpitalu. Czy jakiś młody Marfan miał podobną sytuację, odma wróciła ?
Pomogła: 23 razy Dołączyła: 11 Sie 2006 Posty: 1977 Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-01-07, 11:02
frik napisał/a:
Cytat:
Wysłany: 2006-08-30, 21:00
Pęknięte płuco ...
Wygląda to tak :
1. Lekarze odsyłają do domu i czekają na OSTRY PRZYPADEK , bo w Polsce leczy się TYLKO ostre przypadki.
2. W pupe morfinke, na stoliczek i rura zaraz pod sutkiem (tak miałem ja). Tydzień czasu, a potem jeszcze tak ze 2 razy i ... krew pot i łzy czyli operacja.
Ok przesadziłem. Ale pęknięte płuco oznacza operację, bo drena mogą wsadzić ale mało to da, bo .. jest pęknięte. Ale oznacza to też zrosty wcześniejsze. Co komplikuje operacje.
Ale ... nic nie martw głowy. To nie takie straszne, ja to przeszedłem i jakoś egzystuje :)
_________________ ..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Po mojej pierwszej operacji w 2003 (wszczepienie zastawki i protezy aorty wstępującej) doszło do zapadnięcia się prawego płuca.Jak mnie wybudzili następnego dnia po operacji ,gdzieś po 4-5 godzinach zaczołem widzieć kolorowe plamy przed oczami, czuć niewiele czułem bo pewnie jeszcze działały znieczulenia.Lekarz NOŻYCZKAMI wyciął mi dziurę na prawej piersi cztery palce pod obojczykiem i zainstalował tam dren grubości palca z gumową gruszką na końcu średnicy 3-4cm,jak przepychał tą gruchę między żebrami zobaczyłem ciemność. Sprzed zabiegu pamiętam pytanie coś na temat tępych nożyczek i odpowiedź że przecież sobie poradzi i to wszystko bez znieczulenia.Po dwóch tygodniach podczas usuwania drenu dostałem krwotoku do płuca i znowu otwierali mi klatkę i czyścili. No i dowiedziałem się o zrostach na płucach,czyli że zdarzało się im pękać,ale musiały się zrastać samoistnie i bez jakiegoś strasznego bólu bo nie kojarzę .
Odnoszę wrażenie ,graniczące z pewnością, że gdzieś już o tym pisałem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum